Wpisy archiwalne w miesiącu

Luty, 2012

Dystans całkowity:b.d.
Czas w ruchu:b.d.
Średnia prędkość:b.d.
Liczba aktywności:0
Średnio na aktywność:0.00 km
Więcej statystyk

Bieżnia

Czwartek, 9 lutego 2012 · Komentarze(4)
Najpierw badania USG. Zniszczeń nie ma i wszystko wygląda ok. Więc możliwe, że do roweru i basenu powrócę szybciej niż myślałem. Wcześniej jednak trzeba zaliczyć jeszcze laboratorium.



Nastrój tak mi skoczył do góry, że wciąłem tłustego, baraniego kebaba z frytkami i ajranem.

No a wieczorem 5+40+5 na bieżni

Basen odpuszczony

Środa, 8 lutego 2012 · Komentarze(0)
Dzieją się dziwne rzeczy. Jednego dnia jestem tak obolały, że zastanawiam się nad swoim życiowym dorobkiem... by obudzić się kolejnego zupełnie bez niczego. Mam przez to mały mętlik w głowie. Tak czy owak postanowiłem poczekać na jakąś stabilizację i odpuścić dzisiaj basen. Zamiast lekcji pływania obejrzałem sobie "rozmowy z katem" na yt.


Bardzo podoba mi się też inny filmik - o wielkim kicie, którym nas faszerują prosportowe koncerny...niby każdy to wie, ale pokazanie tego wprost nie pozostawia cienia wątpliwości.

http://www.youtube.com/watch?feature=player_detailpage&v=M957dACQyfU

No tak...raz działa i filmy się wklejają innym razem nie...zupełnie jak ze mną :-)

No i tak.

Dzisiaj nie ma tu nic do czytania.

Wtorek, 7 lutego 2012 · Komentarze(0)
Na razie kontynuuję wyodrębniony plan biegania. Dzisiaj więc bieżnia. Ciągle waham się czy iść jutro na lekcję pływania. Iść, nie iść, iść, nie iść, iść..?

Zakupione wczoraj wino bardzo dobre...choć wyraźna zmiana w smaku po jednym dniu trzymania w lodówce. Ale tak to jest. No i tak.

W lutym już tradycja..

Poniedziałek, 6 lutego 2012 · Komentarze(2)
Z jednej strony chciałoby się napisać jaki to twardy gościu ze mnie a z drugiej bolesna rzeczywistość. Dziś wizyta u lekarza dla panów.Gość pobadał, pokrzywił się, pobuczał w stylu "rower nie jest dobry" i wypisał kupę badań do zrobienia. Musze wiec do końca badań zawiesić jeszcze basen. Dlatego nie poszedłem dzisiaj na pływanie z żukami.



Tak sobie myślę, że luty już u mnie tradycyjnie jest miesiącem odpoczynku od sportu..a wzięcie problemów na klatę tylko osładza potem satysfakcję z ukończonych zawodów.

Tak czy owak. Pieprzyć rower. Pieprzyć basen. Ważne, że kupiłem dzisiaj dobre wino :-)

Bieganie w szklarni

Niedziela, 5 lutego 2012 · Komentarze(0)
Dzisiaj bieżnia. W przeciwieństwie do ice-manów z iceteamu temperatury poniżej -10C są dla mnie za niskie na bieg na zewnątrz. Pobiegałem więc dzisiaj interwały 6x800 z prędkością 11km/h. Obok mnie biegł gość, który postanowił przebiec 2godziny z prędkością 11.7. Tak na niego od czasu do czasu zerkałem i zastanawiałem się, jaki to może mieć cel treningowy. Wyglądał na nieźle wycieńczonego, a po skończonym biegu zero truchtu, zero marszu, tylko pac na podłogę.



No nic. Chyba muszę się jeszcze wiele o bieganiu nauczyć.

Pływanie bez pałeru

Sobota, 4 lutego 2012 · Komentarze(0)
Sobota - dzień biegania i basenu. Rano coś lekko zaczęło mnie drapać w gardle. Ojojoj...Na tyle jednak małe, że zignorowałem to całkowicie i poszedłem na basen. Popływałem w jedną stronę kraulem na brzuchu, na powrót - na plecach. W sumie prawie 45 ale nie pływało mi się dobrze..



Bieganie więc przesuwam na jutro.
No i tak

Nie kupię więcej wina z Lidla

Czwartek, 2 lutego 2012 · Komentarze(4)
To już drugie, po którym mi jest niedobrze. Win wypiłem i piję sporo...trzymając się ogólnie zasady by unikać zakupów w supermarketach. No nic. Tym razem skusiłem się na spróbowanie po serii artykułów na temat nowej oferty w sieciach Lidl i Biedronka. Miałem nadzieję, że w końcu pojawiły się jakieś znośne wina za przyzwoitą cenę do codziennego użytku. O ile jeszcze smak da się wytrzymać to reakcja mojego organizmu nie pozostawia złudzeń :-(



No nic. Trzeba się przeprosić z pobliską winoteką..

Lekcja pływania nr.10 i ...

Środa, 1 lutego 2012 · Komentarze(1)
Było -13 jak wychodziłem z domu. Na ulicach pusto. Miałem nadzieję, że równie pusto będzie na basenie. No niestety. Na basenie istne oblężenie. Kolejka do kasy. Pierwszy raz skorzystałem z uprawnienia wejścia bez kolejki na hasło "ja na lekcję pływania do pana S."
A na lekcji już tradycyjnie dostałem w dupę. Treser uderzał celnie we wszystkie moje słabe strony że w 47 minucie miałem dość i wody i pływania. No ale bardzo się cieszę, że udało nam się nagrać jak płynę. Sam, swoim niewprawionym okiem, widzę bardzo dużo do poprawy: topiąca się głowa, opóźnienie w rotacji, hamowanie nogami zgiętymi w kolanie podczas rotacji...itd itp. Tak czy owak jestem zadowolony, że wiem nad czym pracować.


Wieczorem w drodze powrotnej zaszedłem na pocztę, gdzie odebrałem zakupioną wysyłkowo książkę "Ironman dla każdego". Polecił mi ją bikestatowy Pioter. Dopiero wczoraj trafiłem na blog autora i skojarzyłem z tym, że czytałem już jego blog rok temu. Odebrałem wtedy te wpisy jako albo zbyt zaawansowane albo zbyt przemądrzałe. Ale nie pamiętam czy to właśnie nie z jego bloga wyczytałem o tym jak radzić sobie w wyścigach etapowych - chłodząc mięśnie naprzemian zimną i gorącą wodą. Rada ta bardzo mi się przydała podczas zeszłorocznego MTB Trophy. No nic. Poczytamy, pożyjemy, zobaczymy.
No i tak