Dzisiaj było lepiej

Środa, 29 lutego 2012 · Komentarze(1)
Zbudził mnie telefon. "To idziemy na basen czy nie" usłyszałem w słuchawce. Kurde...zaspałem! Ale na basen zdążyłem. Woda bardzo ciepła...gdzieś 35C. Chyba to powodowało, ze ciężko było się poruszać...a może zmęczenie..No nie wiem..


Tak czy owak to fajnie tak rozpocząć dzień. Później już wszystko jest łatwe. W biurze zaczęła się faza paniki. Dostaliśmy maila, że można będzie zamówić wieczorem posiłek z uwagi na dłuższą pracę. Każdy zrozumiał o co chodzi. Nikt nie odważył się wyjść przed 22gą chociaż było widać, że nikt już nic nie robi. Tym razem byłem pierwszy. Przy pełnym stole "zarobionych" zapytałem głośno czy ktoś może mnie podwieźć do hotelu..:-) Nikt się nie odważył. Zamówiłem więc taksówkę. A ponieważ zrobiłem wyłam...to zanim przyjechała taksówka to wszyscy już spierniczyli w międzyczasie do domu.
Samo życie...

No i tak

Komentarze (1)

He he, jak czytam Twoją historię to zaraz mi się przypomniał komiks z Dilbertem ;)

silvian 06:05 czwartek, 1 marca 2012
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!