Wpisy archiwalne w miesiącu

Wrzesień, 2013

Dystans całkowity:360.00 km (w terenie 0.00 km; 0.00%)
Czas w ruchu:157:47
Średnia prędkość:2.32 km/h
Liczba aktywności:14
Średnio na aktywność:30.00 km i 11h 16m
Więcej statystyk

Biegowy brick w parku

Wtorek, 10 września 2013 · Komentarze(2)

Postanowiłem pobiegać na dokładkę..tym razem po asfalcie...więc dzisiaj po parku. A w parku jak w ulu. Pszczółki i osy gnały na kolarkach jak piraty między normalnymi. A od pozdrawiania innych biegaczy zmęczyłem najpierw rękę lewą a potem prawą. Tyle ich było.

I doszedłem do wniosku, że kolejność w triathlonie jest do du..y. Tak np. dzisiaj 45minut pływania i moczenia się w wodzie, potem prysznic....a potem kilka minut biegania i co? I znowu trzeba pod prysznic. Powinno być odwrotnie...Bieganie, rower i na koniec pływanie... Tylko pewnie jakby tak było to ze zmęczenia dobrych kilka osób trzeba by ratować lub by się potopiło.

Fajnie się pływało

Wtorek, 10 września 2013 · Komentarze(0)


Powrót do ćwiczeń. Ostatnie pływanie na jeziorze pokazało, że ćwiczenia zrobiły swoje. Dzisiaj powrót do ćwiczeń technicznych.

Bicycle Dreams

Niedziela, 8 września 2013 · Komentarze(0)
Zero.
Dzisiaj nie ruszyłem tyłka. Z jednej strony zamykam sezon startowo-treningowy na ten rok, z drugiej jak to zwykle bywa w głowie snują się różne plany i marzenia zmagają się z rozsądkiem.
No i natrafiłem na coś takiego...


Nie, żebym zaraz chciał to robić ale trochę mnie to zainspirowało.

"Ludzie uprawiający sporty wytrzymałościowe robią to bo przed czymś uciekają".

Znikający punkt

Sobota, 7 września 2013 · Komentarze(3)
Uczestnicy
Tym razem wziąłem banana i batoniki...wodę też ale trochę za mało. No i bawiliśmy się z G. w znikający punkt...tzn. on mi znikał i czasem pojawiał się na horyzoncie.
Zapomniałem aparatu...jedyna fotka z telefonu na górce jakiejś tam.



No i tak.

309

Wtorek, 3 września 2013 · Komentarze(0)
Dzień pełen emocji...od rana...uff. Jeden zginął w wypadku, drugi rzucił papierami..3 września to zawsze dzień szczególny.

A z niedzieli przyjemny filmik:
&feature=youtu.be

Aż przechodzi lekki dreszczyk gdy się teraz to ogląda.

No i tak.

Ale jaki czas?

Niedziela, 1 września 2013 · Komentarze(4)
Byłem, ukończyłem, wróciłem...
Tyle mógłbym napisać o starcie w triathlonie w Borównie. Impreza mi się nie podobała...a radochy nie było tym razem nigdzie..ani podczas pływania ani roweru ani biegania. Może jednak na tle innych polskich imprez tego typu to nie wypada źle. Chyba tylko możliwość skorzystania z gorących natrysków na koniec była satysfakcjonująca.
Organizacja dość skomplikowana - rower trzeba było zawozić dzień wcześniej do Borówna, meta i T2 było w Bydgoszczy. Pływanie po pętli, rower po pętli, bieganie po pętli. Człowiek się gubił w tych pełnych i niepełnych pętlach.
Nie można pogadać normalnie z nikim bo każdy zaraz się pyta o osiągnięcia i czasy jakie wyrobiłem. Nawet taksówkarz z Torunia który przyjechał startować pyta się mnie rano na parkingu o poprzedni imprezy, w których startowałem a potem czasy jakie wyrobiłem. Cóż..

Podczas pływania w wodzie niekończący się kocioł.


autor Dariusz Danielek Photos




autor Dariusz Danielek Photos

Wszedłem do wody na końcu uznając, że nie należę do szybkich pływaków.

Fot Bartosz Kryske

Duża część reszty rzeczywiście też nie należała. Ciasno i niebezpiecznie. Ludzie z wysiłku wysiadali ale nie pozwalali przepłynąć obok siebie. Parę razy dostałem w łeb od machających na boki rękami. W końcu przebiłem się na zewnętrzną i nadrabiając trochę drogi w końcu mogłem normalnie płynąć. Dobrze, że po 900m wybiegało się na plażę i wbiegało od nowa. Miałem okazję poprawić czepek i bryle (fot):


Miałem nadzieję, że zmieszczę się w 40min...wychodzę a ty 46..szok. Ktoś w T1 mówił, że dystans był dłuższy niż przewidywane 1900m...że było 2200, gdzieś, ze 2400...że boja się urwała i podryfowała.

Rower...dość mocno wiało. Jakoś tak się jechało dziwnie. Na koniec po zjeździe z kładki (3km do końca) wyprzedza mnie jakiś grubcio na czasówce. Układa się w pozycję areo i próbuje mnie wyprzedzić. Wyprzedzam go ponownie...ten jednak nie odpuszcza i do mety jedzie kilka metrów przede mną. Po co mu to? Nie wiem...skoro zaraz zostawiam go na pierwszych 200metrach biegu.


fot. Dariusz Danielek

Bieganie... wąsko i na 7km pętli. Wyprzedzałem naprawdę zmęczonych ludzi robiących cały dystans Ironmana. Fajnie się ich wyprzedzało ale przecież oni do tego momentu zrobili dokładnie 2x więcej pływania i 2x roweru. Pełen szacun. Cięzko mi było sobie wyobrazić, że mógłbym przebyc 2x wiecej i stać jeszcze na nogach.

autor Dariusz Danielek Photos


No i "me" na którejść z początkowych pętli fot. maratomania

Na mecie spotykam taksówkarza z rana...Uścisnęliśmy sobie ręce a ten znowu..."a jaki miałeś czas?" ...

p.s.
Komentarze z pytaniem " a jaki mialeś czas" będę usuwał ;-)